Zaloguj się | Rejestracja

środa, 18 stycznia 2017

imieniny: Małgorzaty, Piotra, Liberty

30.05.2016 09:30 | se. | 2 komentarze

Czy CBA w kolejnej spółce komunalnej? Katastrofa MPO

Do czego zmierza prezydent Elbląga z kolejną miejską spółką, zajmującą się wywozem śmieci, która  obecnie  mogłaby właśnie na odpadach komunalnych robić najlepsze interesy? W Elblągu Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania prowadzone jest do upadku. Nieudolność Grzegorza Nowaczyka, Jerzego Wilka i obecnie Witolda Wróblewskiego - prezydentów Elbląga pogrążały w zapaści miejską spółkę.

Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas.

Dlaczego zarówno prezydent Jerzy Wilk, jak i obecnie Witold Wróblewski dotychczas nie zrobili nic, aby ratować MPO? Nie potrafili, czy nie chcieli? Czy na pewno rzecz idzie o ratowanie MPO? W rozmowie z nami radny Klim mówił również o istniejącym elbląskim układzie towarzysko – biznesowym i politycznej korupcji związanej z politycznym obsadzaniem stanowisk w spółkach miejskich i w ich radach nadzorczych. MPO padło właśnie ofiarą takich politycznych zamachów.

Jak do tego mogło dojść? To wieloletni brak odpowiedniego nadzoru kolejnych prezydentów Elbląga nad spółką miejską, doprowadziły do wprost katastrofalnej sytuacji MPO. Sytuacja stała się tak zła, że pod koniec ubiegłego roku wiceprezydent Janusz Nowak przekonywał, że albo przedsiębiorstwo zostanie sprywatyzowane, albo zajdzie konieczność postawienia MPO w stan likwidacji.

Tymczasem od wielu miesięcy spółka jest bez dyrektora. Rodzą się pytania, czy Ratusz nie wie, co z tym problemem zrobić, czy też wie, ale dalej brnie, by  realizować scenariusz nie mający nic wspólnego  z dobrze rozumianą gospodarnością? Kodeks Spółek Handlowych definiuje wręcz takie działania zarządcy, jako działania na szkodę spółki.

Najpierw prezydent Grzegorz Nowaczyk zwolnił z pracy wieloletniego dyrektora MPO, Józefa Hytrego i na tym stanowisku obsadził mało komu znanego działacza PO, acz dobrego tancerza, Marka Pilichowskiego. Nowy dyrektor za długo spółką nie rządził. Na początku 2014 r. prezydent Jerzy Wilk wymusił na radzie nadzorczej dymisję Pilichowskiego, a na Jego miejsce wprowadził Michała Wawryna.   Według Wilka - Wawryn, jako rzekomy fachowiec od gospodarki odpadami, miał uzdrowić sytuację finansową MPO. A jak to właśnie Wawryn uzdrowił? Za prezydenta Wilka, rok 2014 MPO zakończyła stratą 1,5 mln zł.

Radny Ryszard Klim (SLD) w naszym wywiadzie, kiedy pytany przez nas o sytuację w MPO, stwierdził iż już w poprzedniej kadencji radni SLD apelowali o dokładną analizę sytuacji w spółkach miejskich. Wówczas jednak prezydent Jerzy Wilk stwierdził, że w miejskich spółkach nie dzieje się nic niepokojącego.

Co z zapowiedzi sprzed dwóch lat prezydenta Wilka dzisiaj wynika?  Dzisiaj konieczne jest pytanie, czy Wilkowi na pewno o naprawę szło?

Tematem MPO interesowali się radni miejscy już w ubiegłym roku. Niepokoiła ich sytuacja spółki miejskiej, oraz zastanawiało to, jak można było doprowadzić przedsiębiorstwo do upadku.

- Wnoszę o przedstawienie informacji dotyczącej przyszłości Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania. Zwracają się do mnie zaniepokojeni mieszkańcy oraz pracownicy z pytaniami: czy miasto należycie oceniło sytuację dopuszczając do upadku komunalną spółkę i czy w konsekwencji nie grozi nam podwyżka opłat? Czy sposób zarządzania spółką był prawidłowy? Czy właściciel-miasto Elbląg należycie wypełniał swoje obowiązki właścicielskie? I w końcu, czy zrobiono maksymalnie wszystko w celu ratowania spółki i miejsc pracy? Na całym świecie śmieci to olbrzymi biznes, przynoszący krociowe zyski, dlaczego w związku z tym elbląska spółka została doprowadzona do bankructwa? Czy nie ma w tym drugiego dna? Czy pojawiające się wątpliwości co do istniejącej zmowy cenowej firm prywatnych jest uzasadnione? Pytań jest wiele jednak i wszystkie one są zasadne i znajdują swoje uzasadnienie w ujawnianych co chwilę zdarzeniach w Polsce i Europie. Proszę więc o rozwianie wątpliwości i udzielenie odpowiedzi – mówiła radna Maria Kosecka na jednej z sesji Rady Miasta Elbląga.

Jednak informacji na temat przyszłości, po kilku miesiącach od pytania radnej, nadal nie ma.

Dlaczego prezydent Witold Wróblewski nie zdecydował się (choć mógł to zrobić) na udzielenie zamówienia na oczyszczanie miasta z odpadów MPO, z pominięciem procedury przetargowej? Trzeba było tylko odważnie zaryzykować i walczyć o przyszłość MPO! Tak robili samorządowcy w Polsce, w wielu gminach, ale nie w Elblągu.

Dlaczego więc Prezydent Wróblewski, jako właściciel znając słabość MPO, szczególnie pod kątem starzejącego się taboru samochodowego, który jest istotny w tej branży, zdecydowały się na organizację takich przetargów? Dlaczego, skoro było z góry wiadome, że miejska spółka będzie miała duże problemy z konkurencyjnością wobec podmiotów prywatnych?

Czy realizowany jest zamiar doprowadzenia MPO do upadłości,a wiele na to wskazuje, i sprzedaż majątku firmy za bezcen…? Czy rzeczywiście nie ma już dla MPO ratunku? A właśnie, że jest!

Kilka lat temu udało się uratować upadające Przedsiębiorstwo Dróg i Mostów. Czy podobny manewr, ze wsparciem „bogatych” spółek komunalnych  można przeprowadzić względem MPO? Można! Jednym z rozwiązań dla borykającej się z problemami spółki może być odpowiednia dywersyfikacja zysków, które wypracowują inne spółki miejskie.  W tym wypadku zyski Zakładu Utylizacji Odpadów mogą w części zasilić MPO i pomóc w modernizacji taboru. Mówi o tym w naszym wywiadzie także radny Ryszard Klim, który wskazywał na konieczny przepływ kapitału ze spółek miejskich, które wypracowują zysk do tych, które obecnie mają trudności. Pytamy więc, jak wskazywał radny Klim, dlaczego „bogate” spółki miejskie marnotrawią pieniądze elblążan, pompując miliony złotych w sponsoring zawodowych klubów sportowych, zamiast wspierać pozostałe firmy komunalne?

Doskonale radzące sobie na rynku ZUO mogłoby pomóc Miejskiemu Przedsiębiorstwu Oczyszczania. Zakład Utylizacji Odpadów w Elblągu jest postrzegany jako jeden z najnowocześniejszych tego typu zakładów w Polsce. Nie otrzymaliśmy jeszcze danych bilansowych zysków i strat ZUO za 2014 r. Jednak dane za rok 2013 wskazują, że ten zakład miał przychody rzędu 19,2 mln zł., i było aż o 30 procent wyższe niż w 2012 r. Te środki można było inwestować w modernizację Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania, które dostarcza odpady z miasta do ZUO.

Moglibyśmy przestawić jeszcze inne  rozwiązania, które mogłyby  naprawić  sytuację MPO,  ale czy władzom Elbląga o takie podpowiedzi chodzi?  Od roku, władzom miasta podpowiadamy wiele cennych rozwiązań inwestycyjnych, i co najważniejsze bez angażowania  środków budżetowych miasta,  jednak wciąż pozostają one głuche na nasze propozycje.

Rok temu nie  dopuszczaliśmy jeszcze myśli, że w przypadku MPO realizowany jest scenariusz, który ma na celu doprowadzić miejską spółkę do upadłości, by za przysłowiową złotówkę przekazać w prywatne ręce majątek  elblążan, który dobrze zagospodarowany, może każdego roku przynosić  mieszkańcom wielomilionowe korzyści.

Dzisiaj elblążanie patrzą  na działanie władz Miasta z przerażeniem i pytają, czy po to prowadzona jest miejska  spółka MPO do bankructwa, by mogła stać się  znakomitym  kąskiem dla prywatnego oferenta?

Czy tak się stać musi? Nie, nie musi i nie może! Brak dyskusji na ten temat w elbląskich mediach - sprawujących patronat medialny nad Urzędem Miejskim, nie zatrzyma pytań elblążan pod adresem prezydenta Witolda Wróblewskiego o powody jego działań na szkodę mieszkańców.




TOP FAKTY