Zaloguj się | Rejestracja

Poniedziałek, 22 maja 2017

imieniny: Heleny, Wiesławy, Romy

Pilne!
  • Najtańsze teksty sponsorowane w gazecie elblag24.pl. Zadzwoń już TERAZ! Tel: 668-869-872
26.01.2017 08:50 | as. | 1 komentarz

Opinia. Jak przestępca z Elbląga zakpił z największych mediów w Polsce

Wczorajszy dzień pokazał poziom dziennikarstwa, który obrazuje jego upadek i kompromituje duże tytuły medialne działające w Polsce. To wprost niebywałe, jak wiele portali internetowych znanych koncernów wydawniczych bez cienia jakiejkolwiek refleksji kopiują i zamieszczają opowieść „wyssaną z palca”.

Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas.

Oto dowód, na którym został zbudowany ,,news’’ i tytuły największych mediów, które to opublikowały: https://www.youtube.com/watch?v=p4IdKuLA58k

Poniżej zamieszczamy tylko niektóre nazwy tych tytułów wydawniczych, które opublikowały niesprawdzone informacje na swoich stronach internetowych, które podaje elbląski blog prowadzony przez Sebastiana Bona-Kuchejdę:

- Wprost
- Fakt
- Super Express
- Rzeczpospolita
- NaTemat
- DoRzeczy
- wp.pl
- o2.pl
- dziennik.pl

O zgrozo, aż trudno uwierzyć, że to prawda! To porażający obraz upadku i kompromitacji rzemiosła dziennikarskiego i naczelnych redaktorów największych mediów w naszym kraju.

Bohaterem tej opowieści „wyssanej z palca” jest Bartłomiej Misiewicz, który jest zaufanym współpracownikiem ministra Antoniego Macierewicza i ostatnio ulubionym „bohaterem” wszystkich mediów w Polsce. Do tego Media lubią mu „dołożyć”.

Kim natomiast jest Sebastian Bona-Kuchejda? To pospolity przestępca, karany już w przeszłości za publikowanie w swojej poprzedniej gazecie kłamliwych, niesprawdzonych informacji oraz za przestępstwa kryminalne, jak oszustwa, wyłudzenia pieniędzy, niepłacenie pracownikom czy grożenie innym osobom bronią.

Więcej o tym człowieku tu: http://fakty.elblag.pl/kim-jest-sebastian-bona-kuchejda-material-nadeslany/

Czy Sebastian Bona-Kuchejda, idąc nieuchronnie na dno, z perspektywą nieodległej odsadki w więzieniu, postanowił pociągnąć za sobą dziennikarzy największych koncernów medialnych w kraju? Jeżeli tak, to sztuki tej dokonał w pełni, kompromitując zupełnie gigantów medialnych działających w Polsce.

Obecnie Bona-Kuchejda prowadzi bloga w Elblągu i ten blog, za sprawą jednego zdania stał się nagle źródłem informacji dla największych wydawnictw medialnych w Polsce.

Bo oto jedno dosłownie zdanie publikowane w tym blogu staje się źródłem inspiracji do publikacji największych portali internetowych w kraju. Zdanie brzmi dosłownie tak:

Jak udało nam się ustalić w samochodzie wtedy przebywał właśnie Bartłomiej Misiewicz, tyle w Elblągu a w Białymstoku?” Koniec, kropka i tyle. Cała publikacja o Misiewiczu w blogu Kuchejdy to jedno zdanie plus zdjęcie i filmik z przejazdu pojazdu na sygnale pod restaurację McDonalds przy ul. Grunwaldzkiej. Zresztą kręcony z okna domu właściciela bloga. Na tym jednym zdaniu wszystkie największe portale oparły swoje teksty o rzekomej wizycie Bartłomieja Misiewicza w Elblągu. Nie ma żadnej relacji świadka, który mógł go widzieć. Nic, naprawdę nic więcej niż to jedno zdanie. Tak się teraz tworzy „newsy” w Polsce?

Jak to możliwe, że dziennikarze największych internetowych portali w Polsce, nie sprawdzając źródeł, nie sięgając po informacje kto jest autorem tych rewelacji, bez refleksji i zastanowienia kopiują jeden po drugim niesprawdzony, niepotwierdzony „fakt”, powołując się na internetowy blog osoby wielokrotnie karanej właśnie za pisanie nieprawdy !

Jedno trzeba Sebastianowi Bona Kuchejdzie przyznać. Tym jednym wpisem na swoim blogu obnażył żenującą jakość polskiego dziennikarstwa. Jak bowiem można uznać kogoś za dziennikarza, kto nie weryfikuje faktów, nie sprawdza informacji, nie dociera do źródeł informacji? To po prostu ślepa pogoń za chwytliwym newsem i nagłówkiem, który ma przyciągnąć odpowiednią ilość czytelników, nic więcej!

Natomiast pozostaje jeszcze pytanie, czemu autor tego tekstu na blogu elbląskim taki wpis zamieścił. Czy tylko dlatego, że wybuchła właśnie afera z pobytem Misiewicza w Białymstoku i ten chciał niejako „podpiąć się” pod ogólny trend „dowalenia” rzecznikowi MON i zwiększyć sobie poczytność? Czy może rozpaczliwie, wobec zbliżającego się nieuchronnie posiedzenia sądu w sprawie odwieszenia mu wyroku pozbawienia wolności za pisanie nieprawdy i pomówień na łamach gazety chce przypodobać się pewnym siłom politycznym, by go ochroniły? Tak czy siak, nie ma on żadnych dowodów na to, że Bartłomiej Misiewicz był w jadącym samochodzie na sygnale (auto nawet nie ma rejestracji rządowych), jadł hamburgery kupione w tej restauracji. Nie ma nic na swoją obronę, a więc stoi przed ponownym pozwem, tym razem ze strony rzecznika MON, który z pewnością Kuchejda mógłby znów przegrać.

 

Na koniec dygresja. Tym razem elbląscy dziennikarze znając Kuchejdę, wykazali wyższy poziom swego rzemiosła aniżeli dziennikarze wielkich tytułów krajowych. Żadna gazeta w Elblągu nie podała tej informacji dalej.




TOP FAKTY