Zaloguj się | Rejestracja

Czwartek, 27 kwietnia 2017

imieniny: Teofila, Zyty, Żywisława

Pilne!
  • Najtańsze teksty sponsorowane w gazecie elblag24.pl. Zadzwoń już TERAZ! Tel: 668-869-872
04.03.2017 08:07 | rd. | 2 komentarze

„Lekarz wydał na mnie wyrok”. Jak „uzdrowiono” nagle elblążanina?

Problemy niepełnosprawnego elblążanina opisuje portal razemztoba.pl. Mężczyzna od dzieciństwa miał ze słuchem, stąd posiadał orzeczenie o niepełnosprawności. Pod koniec 2016 r. jednak lekarz orzecznik elblążanina „uzdrowił”!

Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas.

– Nie ukrywam, że orzeczenie o niepełnosprawności to moje być albo nie być na rynku pracy. Mam 61 lat i całkowity niedosłuch w jednym uchu oraz 60 proc. w drugim. Do tego jestem po operacji kręgosłupa, mam problemy kardiologiczne a po pobiciu w głowę także psychiczne. Na otwartym rynku pracy nikt mnie nie zatrudni. Pracuję w zakładzie pracy chronionej jako stróż i orzeczenie o stopniu niepełnosprawności jest mi do tego niezbędne – opowiada pan Marian.

Jak informuje portal razemztoba.pl, mężczyzna już od dzieciństwa miał problemy ze słuchem, co zostało odnotowane na pierwszych wydanych orzeczeniach. Problemy zaczęły się jednak wraz z końcem 2016 roku, kiedy to po upływie ważności orzeczenia pan Marian udał się na ponowną komisję. Jakież było jego zdziwienie, kiedy po komisji i szesnastu latach posiadania umiarkowanego stopnia niepełnosprawności, obniżono mu ten stopień do lekkiego i z trzech symboli (03 L, 05 R oraz 07 S), które dotąd figurowały na dotychczasowych orzeczeniach pozostawiono jeden – zupełnie nowy (2 P).

– Dla mnie ta zmiana to był jakby wyrok. Nie dość, że omal nie straciłem przez to pracy, to jeszcze w moim przekonaniu, lekarz orzecznik, obniżając mi stopień niepełnosprawności z umiarkowanego na lekki, jakby stwierdził, że po tylu latach stałem się zdrowszy. A przecież, z biegiem lat dysfunkcji mi przybywało, a nie odwrotnie. Zupełnie nie rozumiem takiego stanu rzeczy i trudno mi nie twierdzić, że orzecznictwo to dziś nic innego, jak „widzi mi się” lekarza siedzącego w komisji – opowiada rozżalony pan Marian.

Elblążanin zgodnie z przysługującym mu prawem odwołał się od tej decyzji. W styczniu br. przywrócono mu umiarkowany stopień niepełnosprawności, lecz nie był to koniec niespodzianek jakie na niego czekały. Wraz z uznaniem odwołania, na orzeczeniu widniał już tylko jeden symbol (03 L) oraz zapisane zostało, że nie można ustalić od kiedy choruje.

– Nagle okazało się, że mogę jednak uzyskać umiarkowany stopień, lecz nadal czuję się, jakby uzdrowiony, szczególnie, że według symboli na dokumencie posiadam tylko schorzenie laryngologiczne a wszystkie pozostałe są nieistotne. Do tego niezrozumiałym dla mnie jest, jak można wpisać, że nie da się określić od kiedy posiadam ubytek słuchu, kiedy to, za każdym razem stając przed komisją przedstawiam wszystkie posiadane dokumenty a tych, przybywa z roku na rok i nagle okazuje się, że przez ileś lat można było określić od kiedy choruję, a teraz już nie. Dla mnie to jest kpina z nas chorych – podsumowuje pan Marian.

Więcej: http://razemztoba.pl/beta/index.php?NS=srodek&nrartyk=15393

Więcej informacji w tej sprawie w:

 




TOP FAKTY