Zaloguj się | Rejestracja

Piątek, 23 czerwca 2017

imieniny: Wandy, Zenona, Prospera

Pilne!
  • Najtańsze teksty sponsorowane w gazecie elblag24.pl. Zadzwoń już TERAZ! Tel: 668-869-872
12.09.2016 11:00 | DA | 4 komentarze

„Zostałam aresztowana i zabrano mi dzieci”. Elblążance w Wielkiej Brytanii odebrano trójkę synów

Według różnych danych, rocznie brytyjski Social Service odbiera Polakom tam mieszkającym 100 dzieci. Służby te, według Polaków, reagują zbyt ostro i radykalnie. Zaś ich działania często wynikają z różnic kulturowych. Podobna okrutna historia przydarzyła się Karolinie z Elbląga.

Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas.

Według różnych danych, rocznie brytyjski Social Service odbiera Polakom tam mieszkającym 100 dzieci. Służby te, według Polaków, reagują zbyt ostro i radykalnie. Zaś ich działania często wynikają z różnic kulturowych. Podobna okrutna historia przydarzyła się Karolinie z Elbląga.

W 2009 r. Karolina, wraz z mężem i synem, wyjechali z Elbląga, do Wielkiej Brytanii za pracą, aby poprawić jakość swojego życia. Kobieta jeszcze wówczas nie zdawała sobie sprawy, że spotka ją najgorszy koszmar w życiu.

Wylądowali w Cardiff. Początkowo wszystko układało się dobrze. Znaleźli pracę, wyjeżdżali na wycieczki, żyli jak szczęśliwa rodzina. Karolina już w Wielkiej Brytanii urodziła dwójkę chłopców. Między rodzicami jednak zaczęło się psuć w marcu 2015 r. Były awantury domowe, interwencje policji. W końcu polską rodziną zainteresował się tamtejszy Social Service. Mąż odszedł od elblążanki. Kobieta z trójką dzieci najpierw została umieszczona w hostelu, a następnie odebrano jej trójkę synów.

– Od tego czasu mogę odwiedzać chłopców tylko raz w miesiącu, przez dwie godziny. Bardzo tęsknie za dziećmi. Mój cały świat się zawalił. Młodsi synowie już nawet nie mówią po polsku. Jednak tęsknią za mną i czekają na to, aby do mnie wrócić- mówi Karolina.

Wizyty odbywają się pod czujnym okiem angielskich urzędników, którzy bacznie obserwują kontakty matki z dziećmi i sporządzają raporty.

Elblążanka podporządkowała się wszystkim zaleceniom Social Service. Znalazła pracę, ukończyła kurs rodzicielski. Dzieci jednak nadal nie może odebrać. Zostały umieszczone w brytyjskich rodzinach zastępczych.

– Zrobiłam wszystko, czego urzędnicy Social Service ode mnie wymagali. Dzieci jednak nadal nie odzyskałam. Jak długo jeszcze mam czekać? Co mam jeszcze zrobić, aby oddali mi dzieci. Błagam wszystkich o pomoc – mówi elblążanka.

Karolina z Elbląga czeka w Cardiff już ponad rok na powrót swoich synów. Jej historię można posłuchać tu:

http://thenowypolskishow.co.uk/zostalam-aresztowana-zabrano-mi-dzieci-pani-karolina-opowiada-o-zabraniu-trzech-synow

12 września w Warszawie, w Sejmie RP odbędzie się konferencja pt. „Dobro dziecka jako cel najwyższy”. Całość organizowana jest przez Panią Barbarę Chrobak z ugrupowania Kukiz ’15.

– Nie ukrywam, że droga przed rodzinami walczącymi z Social Service jest ciężka, jednak fakt takiej konferencji musi rodzić nadzieję – mówi Piotr Szlachtowicz, który stara się pomagać polskim rodzinom, którym Social Service odebrał dzieci.

Jak czytamy na prowadzonym przez niego portalu internetowym, niemal każdego dnia Social Service odbiera polskiej rodzinie dziecko. Pod byle małym i głupim pretekstem tzw. SS pozwala na rujnowanie życia wielu polskim rodzinom. Brytyjski system jest brutalny i nie oszczędza wybranej ofiary. Dlaczego wybranej? Gdyż po analizie osób, które zostały dotknięte tą tragedią mogę śmiało powiedzieć, że panuje gruntowna selekcja rodzin, którym gotuje się ten straszny los. Od 15 miesięcy pani Wioletta walczy o swoją córkę. System robi, co może, by nie mogła odzyskać swojego dziecka. Kilka dni temu przegrała w sądzie i by mogła złożyć apelację musi zebrać pieniądze. Ale tu nie chodzi tylko i wyłącznie o fundusze na kontynuacje walki o dziecko. Słowa, które piszę mają za zadanie nałożenie presji na rządzących naszym krajem, gdyż największej mniejszości na terenie Wielkiej Brytanii dzieje się źle. Panie Prezydencie, Pani Premier, polskie rodziny mieszkające w UK potrzebują Waszej pomocy, jak nigdy dotąd. Zabierają nam dzieci, łamiąc życie setkom Polaków mieszkających poza granicami naszego kraju. Jeśli kiedykolwiek był moment, by pomóc, teraz właśnie nadszedł! Chciałbym się również zwrócić do wszystkich tych, którzy będą czytać i słuchać tego materiału. Przekazujcie, powielajcie komu się tylko da. Tutaj nie chodzi tylko o konkretną osobę. Tu chodzi o normalne życie każdego Polaka, który wybrał życie na Wyspach. Kto wie, może za jakiś czas to dotknie właśnie Was i Wy będziecie potrzebowali pomocy.

O tym problemie informują szeroko również polskie media wydawane na terenie Wielkiej Brytanii. Polish Express (http://www.polishexpress.co.uk/temat-numeru-zabrali-polakom-dwojke-dzieci/ ) tak pisał: „Być może w tej całej sytuacji jest tak, jak wielu podejrzewa, że polskie pary są bardzo łatwym celem ataku, bo nikt tak naprawdę przecież za nimi się nie wstawi (praktyka niestety to potwierdza). A trzeba pamiętać, że brytyjscy urzędnicy mają wyznaczone limity adopcyjne. Plan przecież trzeba wyrobić, a na dodatek zapotrzebowanie na adopcyjne dzieci stale rośnie (…). Batalia o dzieci – jak wynika z naszych doświadczeń – jest w UK bardzo trudna i pełna walki z nonsensownymi przepisami. Prawdą jest, że wiele z takich decyzji jest zasadnych, gdy rodzice czy opiekunowie piją, biorą narkotyki i biją swoje pociechy. Jednak różnice kulturowe oraz inne spojrzenie na wychowanie dzieci w Polsce i na Wyspach rodzi konflikty.

Ogromna liczba przypadków, w których zabrano dzieci polskim imigrantom na Wyspach, jak ma to miejsce w tym konkretnym wypadku, nie ma związku z żadną patologią, ani krzywdą dzieci we własnych domach. Polska para z Southampton, która z niepokojem czeka na 14 maja, nie ma sobie nic do zarzucenia, kochali i nadal kochają swoje dzieci. I chcą je kochać nadal…”

Jak informuje portal wpolityce.pl: „Co roku co najmniej setka polskich dzieci jest odbierana rodzicom. Brytyjscy pracownicy socjalni są bezwzględni. Wystarczy fałszywe oskarżenie, lub różnice kulturowe, by wkroczyli do akcji. Social Service organizacja, która z założenia ma pomagać rodzinom, potrafi zmienić ich życie w piekło. Zgłoszenia do urzędników może dokonać każdy, wystarczy siniak u dziecka i w  zależności od sytuacji, odpowiednie służby – policja, ośrodki socjalne, szkoła – zobowiązane są zająć się danym przypadkiem”.

Wówczas dzieci są odbierane rodzicom i umieszczane w rodzinach zastępczych. Rodzicom zaś pozostaje żmudna i trudna walka o ich odzyskanie.

Portal wpolityce.pl dodaje: „Jak się okazuje w Wielkiej Brytanii wszystkie sprawy, które dotyczą małych dzieci są rozpatrywane w trybie błyskawicznym i najczęściej bez szczegółowego rozpoznania. Procedury są traktowane po łebkach, chodzi o szybkie przekazanie dzieci do adopcji. Poza tym, podobnie jak w Niemczech, opieka nad odebranymi dziećmi to także dochodowy interes. Opiekunowie tymczasowi z państwowej kiesy dostają nawet 800 funtów na tydzień, więc chętnych jest sporo”.

fot. zdjęcie pochodzi z prywatnych zbiorów pani Karoliny.

Więcej informacji w tej sprawie w:

 




TOP FAKTY