Akcja Straży Granicznej w Braniewie. Czy wszystko odbyło się zgodnie z prawem?

Czy doszło do przekroczenia uprawnień funkcjonariuszy Straży Granicznej w Braniewie? Tak twierdzi nasz Czytelnik, do którego domu wtargnęli mundurowi. Bez nakazu rozpoczęli rewizję. W końcu skuli Jego żonę kajdankami i zawieźli na komendę.

Jak alarmuje nas nasz Czytelnik, w poniedziałek rano do jego domu wtargnęło czterech funkcjonariuszy straży granicznej. Zaczęli przeszukiwanie pomieszczeń ponieważ zgubili noktowizor. W końcu skuli w kajdanki żonę naszego Czytelnika.

Jak opowiada mężczyzna, w ubiegłą sobotę jego teść znalazł na ulicy w Braniewie dziwną torbę. Nie wiedząc co się w niej znajduje (było jakieś urządzenie) pokazał je jednemu ze sprzedawców w sklepie. Ten również nie był w stanie określić przeznaczenia sprzętu. Mężczyzna w końcu przyniósł znalezisko do domu, jednak nikt z domowników specjalnie na to nie zwracał uwagi.

– Teść to gdzieś położył. Ja szykowałem się do pracy, żona zajmowała się dzieckiem – mówi mężczyzna.

Cała akcja rozegrała się w poniedziałek rano.

– W poniedziałek rano obudził mnie hałas i trzaskanie szafek. Okazało się, że w domu są strażnicy graniczni i dokonują rewizji. Kiedy zapytałem czy mają nakaz przeszukania zaczęli mnie straszyć. Zacząłem nagrywać całą akcję telefonem. Wtedy opuścili dom. Zostali jednak na zewnątrz. Naradzali się. Pytali też o moją żonę. W końcu powiedzieli, że poszukują noktowizora. Skojarzyłem, że może chodzić o torbę, którą na ulicy znalazł teść. Nie mogłem się do niego dodzwonić. Strażnicy jednak się z nim skontaktowali i On powiedział im, że znalezioną torbę dał mojej żonie. Żona w końcu wróciła do domu, ale zaczepili ją przed wejściem i też straszyli. Znalazła w końcu torbę z noktowizorem w naszym domu i oddała ją strażnikom granicznym – opowiada mężczyzna.

Wydawało się, że to powinno zakończyć całą sprawę. Jednak okazało się, że to…dopiero początek problemów.

 – Kazali mojej żonie się ubrać i powiedzieli, żeby wzięła dokumenty i pojechała z nimi. Żona była w szoku. Coś jeszcze robiła w domu, w końcu wyszła poszukać psa, który uciekł z obejścia –mówi mężczyzna.

Wtedy strażnicy zareagowali błyskawicznie. Nie pozwolili kobiecie wyjść z podwórza i zakuli w kajdanki. Mężczyzna wyjął telefon, aby nagrać całe zajście ponownie. Pytał czy żona jest oficjalnie zatrzymana. Zapowiedział, że zadzwoni do adwokata, ponieważ mundurowi nie przedstawili żadnego oficjalnego dokumentu, który uprawnia ich do zastosowania takich czynności.  Wtedy funkcjonariusz próbował wyrwać mężczyźnie telefon z ręki, bezskutecznie zresztą.

– Potraktowali moją żonę jak jakiegoś zwykłego bandytę – dodaje mężczyzna. – Skutą w kajdanki zawlekli do samochodu. Zagrozili mi też, że jeśli ten filmik ujrzy światło dzienne będę miał przeje…ne.

Według mężczyzny, żona w komendzie Straży Granicznej w Braniewie była zastraszana. Kazano jej podpisać protokół, że nie miała zapłaconego mandatu i dlatego uciekała przed funkcjonariuszami.

W tej sprawie wysłaliśmy pytanie do rzecznika prasowego Warmińsko-Mazurskiego Oddziału Straży Granicznej.

Zapewniam, że mieszkanie, w którym przechowywano sprzęt, nie było przeszukiwane przez funkcjonariuszy SG.

Funkcjonariusze SG ustalili, że noktowizor został odnaleziony przez mieszkańca Braniewa, który szukał nabywcy na odnaleziony przez siebie sprzęt. Mężczyzna potwierdził, że znalazł noktowizor i wskazał adres, gdzie jest on przechowywany. Właścicielka mieszkania nie wiedziała nic na ten temat, ale stwierdziła, że więcej informacji może udzielić córka, która również mieszka pod wskazanym adresem, jednak chwilowo nie ma jej w domu. Na córkę funkcjonariusze SG czekali przed budynkiem. Kobieta po powrocie przez okno mieszkania przekazała funkcjonariuszom noktowizor. Została poproszona, by wraz z nimi udała się na placówkę Straży Granicznej, aby w charakterze świadka złożyć wyjaśnienia i poświadczyć przekazanie sprzętu. Po chwili funkcjonariusze zauważyli, że kobieta wyszła na zewnątrz z tyłu budynku i z niewiadomych powodów ucieka tyłami posesji przez okalający płot. Kobiecie, aby udaremnić kolejne próby ucieczki, założono kajdanki. Przyznała, że uciekała ponieważ nie opłaciła grzywny i jest prawdopodobnie poszukiwana. Na placówce SG w Braniewie została przesłuchana jako świadek i po sprawdzeniu, że nie figuruje w bazach danych, zwolniona.

Stwierdzenie, że Straż Graniczna bez nakazu przeszukuje dom jest nieprawdą, o czym informuję na początku.

Kajdanek użyto zgodnie z prawem. Przypadki wykorzystywania środków przymusu bezpośredniego oraz zasady ich stosowania określa Ustawa z dnia 24 maja 2013 r. o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej.

por. SG Mirosława Aleksandrowicz
Rzecznik Prasowy – koordynator
Warmińsko-Mazurskiego Oddziału Straży Granicznej

Widzisz coś niepokojącego? Coś Cię denerwuje, drażni, masz jakiś problem? Pisz do nas na adres: faktyredakcja@gmail.com . Każdemu gwarantujemy anonimowość!

Fot. Zdjęcie poglądowe

2 komentarze

  • awer Reply

    26 kwietnia 2018 at 11:57

    Hahahahaha, „już adwokat jedzie” Akurat do jakiegoś typa na telefon on rzuca swoje obowiązki i jedzie. Ogarnij się Nebrasko to nie Ameryka.

  • adwokat Reply

    27 kwietnia 2018 at 22:37

    Za używanie słów wulgarnych należy się dla tego typa mandat art.141 kw

Pozostaw odpowiedź adwokat Anuluj pisanie odpowiedzi

Login

Welcome! Login in to your account

Remember me Lost your password?

Don't have account. Register

Lost Password

Register