Zabił kobietę, która dała mu dom. W elbląskim sądzie ruszył proces mordercy!

Rusza proces w sprawie niezrozumiałej i bestialskiej zbrodni. 27-letni mężczyzna w sylwestra 2016 roku miał zabić nożem staruszkę, a jej zwłoki, zawinięte w dywan, wyrzucić. Kobieta wcześniej przygarnęła mężczyznę. Choć nie byli spokrewnieni, mówiła do niego „wnuczku” – informuje portal TVN24.pl.

W Sądzie Okręgowym w Elblągu zaczyna się dziś proces Adriana D. Grozi mu najwyższy wymiar kary przewidziany przez polskie prawo – dożywocie.

– Zarówno ofiara, jak i ten mężczyzna mieszkali razem i przygotowywali się do przyjęcia noworocznego. Oboje byli pod wpływem alkoholu. Z relacji mężczyzny wynika, że doszło między nimi do sprzeczki. W jej trakcie uderzył 79-latkę, ona upadła na dywan. Wówczas zadał jej dwa ciosy nożem, te spowodowały śmierć – poinformowała elbląska prokuratura.

Sprawą zajęli się również reporterzy programu „Uwaga TVN”. Jak informowali,  zwinięty dywan, a w środku zwłoki – takiego makabrycznego odkrycia dokonało w opuszczonym sadzie w Rychlikach pod Elblągiem kilku mężczyzn, gdy w noc sylwestrową zmieniali miejsce zabawy.

– Jeden z nich złapał za niego i rozwinął – opowiada sąsiad zamordowanej kobiety Sebastian Maruszak, do którego natychmiast przybiegli. W dywanie mężczyźni znaleźli zwłoki z ranami kłutymi. – Myśleli, że to dziewczynka, bo ta kobieta była bardzo drobna. Jak przyszedłem z policjantem, to zobaczyłem, że to sąsiadka – dodaje Sebastian Maruszak.

Zamordowana to 79-letnia mieszkanka Rychlik, Teresa Wysocka. Według sąsiadów była pogodną starszą panią.

– Była spokojna, uśmiechnięta. Tak jak mieszkam tu 12 lat, żadnego konfliktu z nią nie było. My na nią mówiliśmy „babcia Wysocka” – opowiada Sebastian Maruszak i dodaje, że kobieta nie miała lekkiego życia. – Pochowała męża, dwóch synów, córkę – wymienia.

Zarzut zabójstwa usłyszał 27-letni mężczyzna, który mieszkał w domu pani Teresy. Jak twierdzą sąsiedzi, kobieta była bardzo samotna, bo jedyni jej bliscy, którzy pozostali, mieszkają w innych miejscowościach. Dlatego pani Teresa dwa lata temu zdecydowała się przygarnąć pod swój dach całkiem obcego mężczyznę.

– Przyjechał tu z firmą z Grudziądza na drogę 527 układać polbruk. Chodził po wsi, szukał miejsca – opowiada pan Sebastian. – Ona go przygarnęła. Mówiła później na niego „wnuczek”, on mówił do niej „babciu”. Nigdy się nie skarżyła. Mówiła, że nie ma z nim problemów i że jest dla niej bardzo dobry: że obiad ugotuje, drzewo przyniesie, podłogi umyje – wspomina.

Jak się jednak okazało, mężczyzna miał wcześniej konflikt z prawem. – Był karany za przestępstwo kradzieży – mówi Jarosław Żelazek z prokuratury rejonowej w Elblągu i dodaje, że podejrzany o zabójstwo najpierw skazany został na karę ograniczenia wolności, która potem została zamieniona na bezwzględne więzienie.

Cały program Uwagi TVN: http://uwaga.tvn.pl/reportaze,2671,n/morderstwo-w-rychlikach-zwloki-kobiety-w-dywanie,221418.html

 

 

0 komentarzy

Napisz komentarz

Login

Welcome! Login in to your account

Remember me Lost your password?

Don't have account. Register

Lost Password

Register