Taki wyrok usłyszał mężczyzna, który zabił swojego kolegę podczas libacji alkoholowej w mieszkaniu przy ul. Władysława IV. Sprawca tego czynu tłumaczył w sądzie, że…nic nie pamięta z tamtych wydarzeń.
Do zdarzeń, w wyniku których życie stracił człowiek, doszło w kwietniu zeszłego roku w Elblągu. W jednym z mieszkań przy ul. Władysława IV w Elblągu znaleziono mężczyznę z raną kłutą klatki piersiowej.
W tej sprawie odbyły się cztery rozprawy sądowe, które pozwoliły ustalić przebieg wydarzeń tego tragicznego zajścia.
Około godz. 22 doszło do kłótni między Arkadiuszem L. i Marzeną T. W obronie kobiety stanął 31-letni Kamil M., który miał przy sobie nóż. Doszło do bójki między mężczyznami. Kamil M. miał najpierw grozić nożem, a potem dźgnąć nim kolegę w klatkę piersiową. Uderzenie było tak mocne, że ostrze wbiło się na głębokość 8 centymetrów w ciało ofiary. Cios był śmiertelny.
– Pomimo podjętej przez ratowników z pogotowia reanimacji mężczyzna zmarł – relacjonował wtedy podkom. Krzysztof Nowacki oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Elblągu. – Policjanci zatrzymali trzy osoby, dwóch mężczyzn i kobietę – dodawał.
W chwili zatrzymania cała trójka była pod znacznym wpływem alkoholu. Rozpoczęło się badanie okoliczności tego zdarzenia.
O tym tragicznym wydarzeniu pisaliśmy tu: http://fakty.elblag.pl/morderstwo-w-elblagu-nocna-akcja-policji/
Kamil M. konsekwentnie podtrzymywał, że nic nie pamięta. Jego obrońca twierdził natomiast, że jego klient jest niewinny i sugerował, że w zabójstwo mógł być zamieszany trzeci z zatrzymanych mężczyzn.
Sędzia jednak, w świetle zebranych dowodów i ustaleń nie miał wątpliwości, kto zadał śmiertelny cios nożem. Odrzucił jednak żądanie prokuratury, która domagała się kary 15 lat pozbawienia wolności. Wskazał w uzasadnieniu wyroku, że choć Kamil M. zadał cios nożem ofierze, to nie planował zabójstwa. Sytuacja wynikała bowiem z konfliktu między mężczyznami, a całe zdarzenie było nagłe i dynamiczne.