Edmund Szwed. Czy błąd poznawczy prezydenta rujnuje budżet, a Miasto bezmyślnie przejada własną przyszłość ?

Do napisania tego artykułu zmotywował mnie Naczelny Redaktor portEl.pl, który w swoim artykule zamieścił następujący wpis:

W najbliższych latach prezydent Elbląga zrealizuje strategiczne inwestycje o łącznej wartości około miliarda złotych. To przedsięwzięcia, które będą impulsem dla rozwoju gospodarczego miasta oraz znacząco wpłyną na bezpieczeństwo, jakość infrastruktury i komfort życia mieszkańców. Wśród nich znajdują się inwestycje, na które Elblążanie czekają od wielu lat i których realizacja bez pozyskania środków zewnętrznych byłaby niemożliwa lub zostałaby rozłożona na kolejne kadencje – czytamy w odpowiedzi na nasze pytania, przesłanej przez Biuro Prezydenta Elbląga”.

Model zarządzania finansami Elbląga wymaga natychmiastowej korekty w stronę realnej dochodowości. Kontynuacja obecnej polityki „kredytu konsumpcyjnego” prowadzi do trwałej stagnacji i pętli zadłużenia, którą spłacać będą wciąż ubożejący mieszkańcy Elbląga. Strategia roku 2026 musi zostać natychmiast upubliczniona w pełnej formie, aby wykluczyć podejrzenie o jej czysto życzeniowy charakter.

Katalog kontrowersyjnych wydatków, którym brakuje uzasadnienia ekonomicznego:

  • Dokapitalizowanie ZKM (26,8 mln zł): Pozycja ta stanowi klasyczny przykład „czarnej dziury” budżetowej. Brak szczegółowych kosztorysów i specyfikacji przy tak ogromnej kwocie jest niedopuszczalny w standardach audytu i stanowi ryzyko malwersacji celu kredytowego (finansowanie bieżącej operacyjności z długu inwestycyjnego).
  • Rewitalizacja Wyspy Spichrzów (9 mln zł) i Most Kardynała Wyszyńskiego (6 mln zł): Inwestycje o charakterze wyłącznie kosztowym.
  • Modernizacja ul. Portowej (2.3 mln zł) i budowa rond (2.3 mln zł): Infrastruktura drogowa niegenerująca bezpośrednich przychodów.
  • Montaż podgrzewanej murawy (2,1 mln zł): Wydatek o zerowej stopie zwrotu, realizowany kosztem zwiększenia zadłużenia publicznego.
  • Parking przy CRW Dolinka (1,2 mln zł): Projekt budzący krytyczne zastrzeżenia ze względu na paradoks finansowania zadania „już zrealizowanego”, co sugeruje łatanie wstecznych luk budżetowych długiem.

Utożsamianie wydatków na infrastrukturę społeczną z „inwestycjami” jest błędem poznawczym.

To w rzeczywistości model kredytu konsumpcyjnego, który tworzy mechanizm „bankomatu bez dna”. Samorząd trwale konsumuje zasoby na cele, które nie generują aktywów przychodowych ani nowych miejsc pracy. W efekcie miasto nie buduje bazy do spłaty długu, lecz zamyka się w spirali, w której każda kolejna pożyczka jedynie podtrzymuje dotychczasowy stan posiadania, zamiast go pomnażać.

Dług publiczny Elbląga w obecnym modelu staje się de facto długiem prywatnym mieszkańców. Prognozowanie „solidnych fundamentów” przez władze Miasta, jest przejawem pobożnego życzenia w obliczu alarmujących danych demograficznych.

Samorząd trwale konsumuje zasoby publiczne na cele, które nie mają szans na zwrot. Problem tkwi w „filozofii gospodarza”, który mylnie utożsamia remonty dróg, budowę szkół czy stadionów z inwestycjami. W sensie ekonomicznym są to wydatki majątkowe o charakterze kosztowym. Prawdziwa inwestycja dochodowa to aktywne narzędzie finansowe zaprojektowane tak, by generować stałe strumienie przychodów komercyjnych i docelowo „spłacać się” samodzielnie.

Elblążanie, czy wiecie, że Wasze portfele zależą od kondycji miasta?

Jako mieszkańcy często postrzegamy budżet miasta jako abstrakcyjny zbiór cyfr, który nie ma wpływu na nasze życie. Nic bardziej mylnego. Istnieje bezpośrednie połączenie między tym, ile pieniędzy ma miasto, a tym, jak wygląda Twoja sytuacja finansowa. Gdy lokalny rynek pracy słabnie, pojawia się zjawisko „pętli zadłużenia” – sytuacji, w której brak perspektyw zmusza do pożyczania pieniędzy na codzienne życie, co z kolei hamuje rozwój całego regionu.

Zgodnie z danymi Krajowego Rejestru Długów, Elbląg znajduje się w trudnym momencie:

  • Miasto zajmuje 9. miejsce w Polsce w rankingu najbardziej zadłużonych miast na prawach powiatu
  • Średni dług przypadający na jedną osobę to aż 21 545 zł
  • 9,26% mieszkańców Elbląga ma poważne problemy z regulowaniem swoich zobowiązań (kredytów, czynszów, rachunków)

Te liczby nie są wynikiem pecha. To efekt dotychczasowych działań gospodarczych, które Zarząd Miasta musi rozumieć i brać je pod uwagę, by móc planować przyszłość – zarówno własną, jak i naszego miasta.

Wyobraź sobie, że codziennie podlewasz ogród sąsiada, podczas gdy Twoje własne rośliny usychają. Tak właśnie działa drenaż kapitału ludzkiego. W Elblągu dotyczy to około 6 000 osób, które codziennie wyjeżdżają do pracy do Trójmiasta. Choć zarabiają tam pieniądze, ich energia, czas i kreatywność budują potencjał innego regionu.

Zwróćmy uwagę na strukturę wydatków z najnowszej pożyczki (80 mln zł), która ma być wkładem własnym do projektów o łącznej wartości aż 1 miliarda złotych:

  • Inwestycja dochodowa:
  • Projekt, który generuje zyski (np. terminal przeładunkowy, który na siebie zarabia – ma zdolność do „samospłaty”. Zarobione pieniądze pokrywają raty kredytu.
  • Wydatki konsumpcyjne w budżecie Elbląga:
  • Dokapitalizowanie ZKM (26,8 mln zł) – ogromna kwota bez szczegółowego kosztorysu.
  • Rozbudowa parkingu przy CRW Dolinka (1,2 mln zł) – co ciekawe, w dokumentach widnieje jako zadanie „już zrealizowane”, a mimo to finansowane z nowego długu.
  • Podgrzewana murawa i stadiony (2,1 mln zł) – poprawa komfortu, ale wysokie koszty stałe
  • Termomodernizacja szkół i remonty mostów – potrzebne społecznie, ale nieprzynoszące gotówki do kasy miasta.

Prezydent argumentuje a „wytrawny” dziennikarz bez jakichkolwiek uwag informuje mieszkańców Elbląga, że zadłużenie Elbląga (ok. 20% budżetu) jest bezpieczne w porównaniu do Włocławka czy Wałbrzycha (ponad 60%).

Piszący ten tekst stawia pytanie: Co z tego, że wskaźnik jest niższy, skoro inwestycje za miliard złotych nie mają potencjału, by na siebie zarobić? Jeśli inwestycja nie zarabia, dług musi spłacić mieszkaniec – w wyższych opłatach za śmieci, wodę czy podatkach lokalnych.

Kto zapłaci 2035–2038 za dzisiejsze decyzje?

Obecna strategia finansowa przypomina mechanizm odkładania problemu na później”. Miasto zaciąga 80 mln zł pożyczki, ale prawdziwy ciężar spłaty spadnie na barki osób, które dziś są w ławach szkolnych, a wtedy będą w szczycie aktywności zawodowej.

Oś czasu spłaty nowej pożyczki:

  • Lata 2035–2036: Roczna rata wynosi 12 mln zł.
  • Lata 2037–2038: Skokowy wzrost raty do 28 mln zł rocznie.

Kluczem do wyjścia z zadłużenia nie jest kolejna pożyczka, lecz stworzenie warunków, w których mieszkańcy będą mogli pracować i budować firmy tutaj – na miejscu. Dopóki Elbląg będzie tracił kapitał ludzki na rzecz sąsiednich metropolii, miasto będzie tylko PR w roli „mądrego inwestora” i tylko … na papierze. Prawdziwa reforma wymaga wiedzy, wyobraźni i odwagi w budowaniu projektów dochodowych i pełnej przejrzystości przed mieszkańcami.

Edmund Szwed

Przewijanie do góry