Ostatnia odpowiedź prezydenta Michała Missana na interpelację radnych w sprawie budowy spalarni odpadów to dokument, który powinien zapalić w naszych głowach czerwoną lampkę. Zamiast konkretnego planu na wyjście z kryzysu po pożarze sortowni ZUO, otrzymaliśmy zestaw uników i argumentów, które nie wytrzymują starcia z faktami.
1. Pieniądze są, tylko trzeba umieć po nie sięgnąć
Prezydent twierdzi, że miasta nie stać na spalarnię, bo to koszt rzędu 400 mln zł. To demagogia. W dzisiejszych realiach gospodarczych takie inwestycje realizuje się w modelu Partnerstwa Publiczno-Prywatnego (PPP), tak jak zrobił to Olsztyn. Tam partner prywatny bierze na siebie ciężar finansowy budowy, a miasto zyskuje stabilne ceny odbioru odpadów i tańsze ciepło dla mieszkańców. Dlaczego w Elblągu model PPP jest tematem tabu?
2. Rozważania bez fundamentów
Prezydent deklaruje, że miasto „rozważa” budowę spalarni niezależnie od pożaru, ale jednocześnie przyznaje, że nie posiada żadnej analizy ekonomicznej. Jak można od lat „rozważać” projekt za setki milionów złotych, nie mając na biurku ani jednej kartki z wyliczeniami? To nie są rozważania – to jest trwanie w marazmie, za który my, mieszkańcy, płacimy wyższymi rachunkami (przypomnę: wzrost o 270 zł za tonę odpadów).
Wniosek: Z punktu widzenia logiki zarządczej, twierdzenie o „prowadzeniu rozważań” przy jednoczesnym braku podstawowych danych finansowych i partnerstw regionalnych jest niewiarygodne. Wskazuje na to, że „rozważania” mają charakter czysto teoretyczny lub zostały wywołane jedynie presją radnych i opinii publicznej.
W Elblągu, gospodarka odpadami, obecnie zaczyna przypominać : „logikę głupka” vs. Nowoczesne Miasto
Zamiast dążyć do nowoczesnej gospodarki odpadami o obiegu zamkniętym, Elbląg tkwi w modelu zarządzania, który wprost uderza w kieszenie mieszkańców. Odpady komunalne, będące w innych miastach cennym surowcem energetycznym, u nas są źródłem narastających kosztów. Sytuację tę opisuje dosadna, ale prawdziwa metafora:
„Mądry to wykorzystuje, mniej mądry zakopuje, głupek podpala i mnoży koszt przekładany na darczyńców, czyli mieszkańców”.
Plan wydania 70–80 mln zł na odbudowę starej sortowni bez jednoczesnego wdrożenia systemu termicznego przetwarzania to jedynie „pudrowanie rzeczywistości”. To ogromny wydatek, który nie uchroni nas przed kolejnymi podwyżkami cen energii i utylizacji.
3. Lekcja z 2025 roku wciąż nieodrobiona
Problem, u ekipy obecnie rządzącej Elblągiem braku – delikatnie rzecz ujmując – roztropności w zarządzaniu i transparentności, widzimy też w innych sprawach. Minęło już sporo czasu od katastrofalnej powodzi z lipca 2025 roku, która kosztowała miasto 28,5 mln zł. Do dziś nie wiemy, kto konkretnie zawinił i jakie wyciągnięto konsekwencje. Podobnie jest z pożarem Szpitala przy ul. Komeńskiego.
Elblążanie mają dość „trwających postępowań” i „wstępnych analiz”. Mamy prawo wiedzieć, dlaczego nasze pieniądze płyną z prądem Kumieli lub idą z dymem w niewyjaśnionych okolicznościach.
Apeluję do władz miasta: przestańcie traktować elblążan jak darczyńców, którzy bezkrytycznie sfinansują każdy błąd i każde opóźnienie. Czas na twarde dane, otwartość na kapitał prywatny i rzetelne rozliczenie osób odpowiedzialnych za dotychczasowe zaniedbania.
Edmund Szwed

