„Prezydent” reklamował inwestycję. Senior z Elbląga stracił pieniądze

Widziałem na youtubie reklamę, w której Prezydent mówił o znakomitej i bezpiecznej inwestycji” – tak zaczyna się oszustwo a właściwie tak to wygląda z punktu widzenia ofiary a więc tego, który zostanie oszukany.

83-letni mężczyzna z Elbląga wskazuje policjantom na swoje umiejętności co do obsługi komputera i internetu. Mówi, że sam wpisał swoje dane oraz numer telefonu w link, który został mu przysłany.

Później sytuacja się rozwija. Dzwoni pani Ania z księgowości, która mówi, że można zainwestować minimum 880 złotych. Gdy pieniądze zostają wpłacone na podane konto, dzwoni pani Oliwia, która jest konsultantem w tej samej firmie, w której pani Ania jest księgową. Pani Oliwia ma dobrą informację. Co tam dobrą… wspaniałą informację o możliwości zainwestowania 10 tysięcy, ale dolarów.

Mówi przez telefon, że po kilku dniach z tych 10 tysięcy może być nawet 100 procent zysku. Rozmówca nie ma takich pieniędzy ale… to nie problem. Pani Oliwia skredytuje to. Wkrótce mężczyzna dostaje link do swojego konta inwestycyjnego i tam pojawia się kwota 22000 dolarów.

Osoba pyta skąd tyle pieniędzy? Ale okazuje się, że skredytowane środki przyniosły już zysk. Konsultantka tłumaczy to skokami cen ropy naftowej oraz wojną w Iranie. Pełne zrozumienie…

Mężczyzna prosi o przelanie tych pieniędzy na jego prywatne konto. Oczywiście jest taka możliwość. Musi tylko uregulować wcześniejszy dług. Ma więc wpłacić po 9 tysięcy złotych dwa razy… Starszy mężczyzna wpłaca na poczcie ponad 18 tysięcy złotych. Liczy, że na jego konto wpłyną zainwestowane pieniądze i zyski. Okazuje się jednak po telefonie od pana Jacka – głównego księgowego, (w tej firmie, w której panie Ania i Oliwia robią księgowość) że przecież trzeba wykupić licencje brokerską, więc nasz „inwestor” idzie znów na wspomnianą pocztę i wpłaca tym razem na konto pana Jacka 12 tysięcy złotych.

Później jeszcze potrzebne było ubezpieczenie transakcji, które wyceniono na… 20 tysięcy. Mężczyzna, powiedział że nie ma już takich pieniędzy, ale pani Oliwia zaproponowała żeby załatwił połowę a ona drugą część, czyli kolejne 10 tys. dołoży ze swoich, prywatnych pieniędzy. Później się rozliczą. W ten sposób łącznie mężczyzna wpłacił na różne konta ponad 70 tysięcy złotych.

Inwestycję przerwała natomiast pracownica banku, do którego starszy pan przyszedł, aby wypłacić kolejne pieniądze. Mężczyzna chciał wypłacić 40 tysięcy, aby tę gotówkę wręczyć kurierowi, którego pani Oliwia obiecała przysłać. Po wręczeniu pieniędzy w ciągu dwóch godzin miał przyjść przelew zwracający wszystkie zainwestowane środki wraz z zyskiem.

Kasjerce dziwna wydała się kolejna wypłata pieniędzy i… zadzwoniła po Policję. Mężczyzna nie wypłacił tych pieniędzy a co ważne, nie trafiły one do oszustów. Łącznie jednak na różne konta przelał w ciągu miesiąca ponad 70 tysięcy złotych. Teraz sprawą zajmują się policjanci zwalczający przestępczość ekonomiczną.

Pokusiliśmy się o dość szczegółowy opis tego zdarzenia – oszustwa, by inni potencjalni „klienci” Pani Ani, Oliwii czy Pana Jacka mówiący ze wschodnim akcentem (imiona mogą być dowolne) mogli poznać cały mechanizm przestępstwa i nie dali się oszukać – informuje nadkom. Krzysztof Nowacki oficer prasowy KMP w Elblągu.

Przewijanie do góry