W sobotnim spotkaniu wyjazdowym przeciwko Concordii Elbląg, olsztynianie pokazali rzadko spotykaną skuteczność i dyscyplinę taktyczną. Wygrana 3:0 to najniższy wymiar kary dla gospodarzy, którzy tego popołudnia byli jedynie tłem dla świetnie dysponowanych piłkarzy z Olsztyna.
Od pierwszego gwizdka sędziego na stadionie przy ul. Skrzydlatej w Elblągu widać było, kto tego dnia będzie dyktował warunki. Stomil wyszedł na murawę z jasnym planem: wysoki pressing i szybkie odbiory piłki. Concordia, która zazwyczaj u siebie potrafi postawić twarde warunki, tym razem wydawała się całkowicie zaskoczona agresywnością i tempem narzuconym przez gości.
Strzelanie rozpoczęło się już w pierwszej połowie. Po składnej akcji lewym skrzydłem i precyzyjnym dośrodkowaniu, napastnik Stomilu pewnym strzałem głową pokonał bramkarza Concordii. Gol ten dodał przyjezdnym skrzydeł, a gospodarzy wpędził w chaos, z którego nie potrafili się wydostać aż do przerwy.
Druga połowa to popis gry z kontry w wykonaniu Stomilu. Concordia, zmuszona do odrabiania strat, musiała się otworzyć, co było wodą na młyn dla szybkich skrzydłowych z Olsztyna. Na 2:0* Stomil podwyższył po rzucie rożnym – błąd obrońców Concordii wykorzystał stoper gości, który z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki. Wynik na 3:0 został ustalony w końcówce spotkania. Koronkowa akcja w środku pola zakończyła się prostopadłym podaniem, które otworzyło drogę do bramki, a napastnik Stomilu w sytuacji sam na sam ze stoickim spokojem przelobował golkipera.
Dla Concordii Elbląg sobota 14 marca będzie dniem do jak najszybszego zapomnienia. Brak pomysłu na rozegranie akcji i błędy w komunikacji w obronie kosztowały ich bardzo dotkliwą porażkę przed własną publicznością.
To był czarny weekend dla elbląskiej piłki – przypomnijmy, że tego samego dnia swoją porażkę odniosła również Olimpia Elbląg w starciu z GKS-em Wikielec.
fot. Concordia Elbląg/ facebook

