Publiczne rozliczenia i sprawozdania parlamentarzystów z wykonanej pracy to z założenia dobry obyczaj. Jednak najnowszy wykaz „sukcesów” przedstawiony przez posłankę Elżbietę Gelert oraz senatora Jerzego Wcisłę z Koalicji Obywatelskiej wywołuje u wielu mieszkańców Elbląga co najwyżej gorzki uśmiech. Zestawienie, zatytułowane z dumną nutą o „trzech latach rządów”, jest podręcznikowym przykładem politycznej kreacji: mowa w nim o wielkich inwestycjach infrastrukturalnych, potężnych wizjach kolejowych i planach przeciwpowodziowych, podczas gdy kluczowe, codzienne problemy elblążan pozostają całkowicie zignorowane.
Czy mieszkańcy Elbląga naprawdę potrzebują dzisiaj kolejnych obietnic o potężnych magistralach kolejowych do Ukrainy, czy może podwalin pod godne życie we własnym mieście?
Szklane domy i pociągi marzeń zamiast realnych miejsc pracy
Przeglądając sprawozdanie elbląskich parlamentarzystów KO, trudno nie odnieść wrażenia, że żyją oni w całkowicie innej rzeczywistości niż przeciętny obywatel. Sporo miejsca poświęcono w nim wizjom rozwoju kolei – w tym szybkim połączeniom, które pozwolą… wyjechać z Elbląga do Gdańska w 30 minut.
To znamienne, że jako flagowy sukces prezentuje się ułatwienie elblążanom ucieczki do innego miasta za pracą i nauką. Gdzie są jednak działania na rzecz tworzenia wysokopłatnych, wartościowych miejsc pracy w samym Elblągu? Politycy chwalą się tysiącami pracowników dowożonych do Trójmiasta, stawiając Elbląg w roli sypialni i zaplecza taniej siły roboczej, zamiast dbać o rozwój lokalnego przemysłu, biznesu czy przyciąganie inwestorów, którzy stworzyliby perspektywy na miejscu.
Dramat demograficzny i brak perspektyw dla młodych
Elbląg od lat zmaga się z depopulacją. Miasto się starzeje, a młodzi ludzie zaraz po maturze lub studiach pakują walizki i wyjeżdżają. W sprawozdaniu parlamentarzystów brak jakichkolwiek konkretnych rozwiązań zatrzymujących ten niebezpieczny trend.
Brak programu tanich mieszkań. W tekście sprawozdania nie znajdziemy ani słowa o mieszkalnictwie. Młode rodziny z Elbląga zderzają się zaporowymi cenami na rynku prywatnym i brakiem dostępu do tanich mieszkań komunalnych czy na wynajem. Bez dachu nad głową w rozsądnej cenie żaden młody człowiek nie zwiąże swojej przyszłości z tym miastem.
Brak oferty dla młodzieży. Poza ogólnikami o edukacji i transporcie brak jest systemowych działań wspierających młodych przedsiębiorców, lokalne uczelnie czy start-upy.
Spór o port i geopolityka, a proza życia na szarym końcu
Wiele miejsca w oświadczeniu zajmuje kwestia przekopania Mierzei i portu morskiego w Elblągu. Oczywiście, odblokowanie środków i zakończenie sporów prawnych to krok w dobrą stronę. Jednak przypisywanie sobie wyłącznych zasług i budowanie narracji wokół wieloletnich politycznych potyczek nie rozwiąże bieżących problemów ekonomicznych mieszkańców.
Podobnie wygląda kwestia zabezpieczeń przeciwpowodziowych czy zbiornika retencyjnego na Srebrnym Potoku. To bez wątpienia ważne zadania z punktu widzenia bezpieczeństwa, ale stanowią one podstawowy obowiązek państwa i samorządu, a nie nadzwyczajne osiągnięcie, którym należy przykrywać brak sukcesów w sferze społeczno-gospodarczej.
Elbląg zasługuje na więcej niż odgrzewane obietnice
Poseł Elżbieta Gelert i senator Jerzy Wcisła od lat reprezentują region w parlamencie. Po trzech latach od przejęcia władzy przez ich formację elblążanie mieli prawo oczekiwać przełomu – impulsu gospodarczego, konkretnych programów mieszkaniowych oraz realnej strategii na zatrzymanie młodych ludzi w mieście.
Zamiast tego otrzymali listę chęci, wniosek o wrota przeciwpowodziowe i wizję kolei, która sprawi, że z Elbląga będzie można jeszcze szybciej wyjechać. Rozliczając polityków z ich obietnic, warto zadać jedno kluczowe pytanie: czy po trzech latach ich działań w Elblągu żyje się łatwiej, taniej i z większą nadzieją na przyszłość? Odpowiedź większość mieszkańców zna doskonale.

