Obserwując polską scenę polityczną od 1989 roku, dziś — być może z odrobiną” chłopięcej naiwności„, ale i z głębokim niepokojem — stawiam sobie oraz wszystkim Polakom pytanie – obecne w tytule tego artykułu i rozwijane w jego dalszej treści: kto i w jakim celu wykopał między nami, Polakami, ten „Rów Mariański” nienawiści?
https://www.facebook.com/reel/1047655401769540
Minęło zaledwie ćwierć wieku od chwili, gdy Polska odzyskała przestrzeń wolności. Tym boleśniej brzmi pytanie: jak to się stało, że w wolnym państwie zabrakło miejsca na spokojną, odpowiedzialną rozmowę Polaków o Polsce? Dlaczego tam, gdzie powinien być spór ludzi wolnych i myślących o dobru wspólnym, rozpanoszyła się nieustanna walka, pogarda i polityczne zacietrzewienie?
Czy, to jest zwykły konflikt o wizję państwa ? A, jeżeli, to niszcząca wojna „robiona w białych rękawiczkach”, która uderza w samo serce narodowej wspólnoty? Niszczy zaufanie, osłabia więzi, zatruwa sumienia i odbiera narodowi siłę, bez której nie sposób budować przyszłości.
Czy, Polacy dalej chcą dawać się dłużej zwodzić politykierom, dla których ojczyzna jest jedynie narzędziem kariery, a władza — sposobem na dostatnie życie dla siebie i swoich partyjnych kompanów ? Czy im chodzi o dobro Polski, czy też chodzi o trwanie, o wpływy, o korzyści? A może im chodzi o żerowanie na naszych podziałach, bo skłócony naród łatwiej oszukać, łatwiej przestraszyć, łatwiej podporządkować?
Być może nadszedł czas, by Polacy odrzucili tę truciznę? A może, powinniśmy wrócić do tego, co zawsze było źródłem naszej siły: do wspólnoty, odpowiedzialności i świadomości, że Polska jest jedna? Nie partyjna, nie plemienna, nie zawłaszczona — lecz Polska wspólna, suwerenna, gdzie gospodarzem i zarządcą jest polski Naród. Tylko naród zdolny do jedności, nawet pośród różnic, może ocalić swoją godność i swoją przyszłość.
Tymczasem, Polacy zostali wciągnięci w „politykę politykierów”, gdzie lojalność partyjna znaczy więcej niż dobro wspólnoty! „Liderzy partyjni dokonali natomiast, podziału polskiego społeczeństwa na dwa wrogie sobie obozy, wykopując konsekwentnie i niezwykle skutecznie – Rów Mariański nienawiści pomiędzy nami Polakami”.
W tej cyfrowej wojnie domowej, język przestał być narzędziem porozumienia, a stał się bronią brutalnej stygmatyzacji. Debatę publiczną -wyparto agresywnym zestawem słów – kluczy, których celem nie jest już rozmowa, lecz odebranie przeciwnikowi prawa do głosu i moralnej legitymacji. Najczęściej używaną przez polityków bronią są właśnie takie słowa:
- „ ty prawaku”
- „ty lewaku”
- „ty zdrajco”
Pojęcie patriotyzmu, natomiast stało się zarzewiem konfliktu. Dla jednych, jest wartością naturalną, dla drugich budzi natychmiastowe, negatywne skojarzenia z nacjonalizmem. W takim klimacie, merytoryczny argument nie ma szans w starciu z emocjonalnym atakiem.
Główną areną tego konfliktu – są media społecznościowe i telewizja, gdzie toczy się nieustanna walka o to, kto kogo bardziej zdyskredytuje. Odnosi się wrażenie, że celem liderów partyjnych i ich wyznawców , nie jest wizja rozwoju kraju, lecz rywalizacja w tworzeniu, jak najbardziej żenujących memów uderzających w przeciwnika partyjnego, a co najbardziej, jest niedopuszczalne w „Głowę Państwa” – Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.
Ta pogoń za upokorzeniem przeciwnika politycznego, jest niczym łopata, którą codziennie pogłębiamy wspomniany „Rów Mariański” nienawiści. Zamiast skupienia na realnych, zewnętrznych zagrożeniach, energia społeczna, jest marnotrawiona na igrzyska w internecie. To tragiczne widowisko, zamienia troskę o państwo, w którym wszyscy żyjemy, w festiwal wzajemnej pogardy.
Najtragiczniejszy i najbardziej przerażający wymiar polaryzacji objawia się już nie tylko w studiu telewizyjnym, lecz także przy rodzinnym stole, kiedy coraz częściej przedkładamy partyjne sympatie nad więzi krwi.
Wybór nienawistnego podziału, zamiast relacji z najbliższymi, to najsmutniejszy bilans „polityki politykierów”.
Ludzie są skłonni zrywać kontakty z rodziną tylko dlatego, że jej członkowie inaczej postrzegają rzeczywistość polityczną. To przedkładanie lojalności wobec liderów partyjnych nad dbałość o własną rodzinę. Jeśli jedynym spoiwem Polaków stanie się wzajemna niechęć, wspólnota po prostu przestanie istnieć. Zagłada narodu nie musi przyjść z zewnątrz – może być wynikiem naszej własnej niemocy i wewnętrznego rozpadu. „I wówczas, Nas Polaków, już nie będzie !!!”
Mimo mrocznych prognoz, istnieje alternatywa dla tego katastroficznego scenariusza. Jest nią projekt „Celu Zbiorowego Polaków” – idea zjednoczenia Polaków wokół spraw absolutnie kluczowych, ponad partyjnymi podziałami. To nie tylko programy realizujące podstawowe potrzeby Polaków, ale także kumulacja inicjatyw i działań, które mogą się realizując – zaspokajać podstawowe potrzeby obywateli i odbudować narodowy entuzjazm.
Fundamentem nowej jedności Polaków musi być Dobro Wspólne — wartość, która stawia nas ponad podziałami, urazami i politycznym zacietrzewieniem. Jej istotą powinna być swoista społeczna amnestia: nieważne, gdzie byłeś wczoraj i po której stronie stałeś — ważne, czy dziś jesteś gotów współtworzyć dobro wspólne i brać odpowiedzialność za los wspólnoty.
Naród nie odrodzi się przez rozpamiętywanie dawnych sporów, lecz przez odwagę wspólnego budowania. Tylko wtedy odbudujemy prawdziwą wspólnotę — wspólnotę dla wszystkich.
Polacy, a może już czas się obudzić? Czy nie dość już rządów partyjnych liderów i polityki ponad głowami obywateli ?
Warto przypomnieć słowa dr Karol Nawrocki, dziś Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, który zapowiedział zwrócenie się do wszystkich Polaków z fundamentalnym pytaniem: czy ratunkiem i drogą odbudowy naszej Ojczyzny może stać się demokracja bezpośrednia?
Gdzie model państwa, w którym rząd pełni rolę tylko administratora,
- gdzie rzeczywistą władzę sprawuje naród,
- gdzie każdy głos obywatela współkształtuje przyszłość Polski,
- gdzie każdy polski obywatel, jest w stanie przywrócić jej godność, siłę i dumę?
Czy, nadszedł już czas, by władza w pełni należała do Narodu, czyli do każdej Polki i każdego Polaka?

Wówczas, uczynimy Polskę krajem przyszłości – skupiając się wokół budowy „Celu Zbiorowego Polaków”, który będzie łączyć, a nie dzielić.
Polska potrzebuje dziś siły wspólnoty, odwagi i odpowiedzialności obywateli. To od naszego zaangażowania, zależy kształt Rzeczypospolitej — państwa silnego mądrością narodu, wiernego swoim wartościom i otwartego na głos obywateli.
Czy, jako społeczeństwo znajdziemy w sobie dość siły, by odrzucić logikę partyjnej wojny domowej i zacząć budować to, co wspólne, zanim będzie za późno? Czas pokaże!
Edmund Szwed

