Obrzydliwy „żart” na elbląskiej myjni. Młodzi ludzie oblali wodą osoby bezdomne

Trudno znaleźć słowa, które w pełni oddałyby skalę bezmyślności i okrucieństwa, do jakiego doszło na jednej z elbląskich myjni samoobsługowych. Grupa młodych osób urządziła sobie „zabawę” kosztem tych, którym los najmocniej dołożył do pieca – osób w kryzysie bezdomności. Celowo, dla śmiechu, oblali ich wodą.

Czy czyjeś trudne życie, bieda i bezdomność mogą być kiedykolwiek przepustką do odebrania mu podstawowego szacunku i ludzkiej godności? Odpowiedź jest oczywista, jednak rzeczywistość potrafi przerażać. Znieczulica i brak empatii ze strony sprawców pokazują, jak cienka jest granica między wychowaniem a społecznym zdziczeniem.

Na szczęście ta historia ma też jasny punkt – postawę, która przywraca wiarę w ludzką solidarność. Kobieta, która była świadkiem tego skandalu, nie odwróciła wzroku i nie przeszła obojętnie. Zareagowała, stanęła w obronie pokrzywdzonych i natychmiast wezwała Straż Miejską.

To właśnie o tę reakcję chodzi. O odwagę powiedzenia głośno: „to nie jest w porządku”. Nikt nie zasługuje na poniżenie tylko dlatego, że znalazł się w dramatycznym zakręcie życiowym. Dzisiaj ofiarą bezdusznego „żartu” padły osoby bezdomne. Jutro w podobnej sytuacji może znaleźć się ktokolwiek z nas, naszych bliskich, rodziców czy dzieci.

Reagujmy. Nie udawajmy, że nie widzimy zła dziejącego się wokół nas. Prawdziwe człowieczeństwo poznaje się przede wszystkim wtedy, gdy stajemy w obronie słabszych – nawet wtedy, gdy nikt na nas nie patrzy.

Przewijanie do góry