Projekt ustawy o asystencji osobistej osób z niepełnosprawnościami, który miał być cywilizacyjnym przełomem i fundamentem godnego życia tysięcy obywateli, stał się zarzewiem ostrego konfliktu na linii rząd–samorząd. Choć dokument został już przyjęty przez Radę Ministrów i skierowany do Sejmu, jego ostateczny kształt wywołał falę oburzenia wśród przedstawicieli Związku Powiatów Polskich (ZPP).
Samorządowcy wprost zarzucają stronie rządowej, że zmiany wprowadzone na ostatnim etapie prac legislacyjnych rażąco zaniżają finansowanie nowego zadania, co w praktyce może oznaczać, że ambitne plany o zwiększeniu niezależności osób z niepełnosprawnościami pozostaną jedynie martwym zapisem na papierze.
Idea asystencji osobistej to postulat, o który środowiska społeczne walczyły od lat. W przeciwieństwie do tradycyjnego modelu opiekuńczego, który często sprowadza osobę z niepełnosprawnością do roli biernego odbiorcy pomocy, asystencja opiera się na autonomii, decyzyjności i podmiotowości. Asystent nie ma zastępować człowieka, lecz wykonywać czynności przez niego wskazane, umożliwiając mu naukę, pracę, udział w kulturze i, co najważniejsze, samodzielne życie poza systemem instytucjonalnym. Dla wielu osób jest to jedyna droga do pełnego korzystania z praw obywatelskich na równych zasadach z resztą społeczeństwa. Jednak ta wizja niezależności wymaga stabilnych fundamentów finansowych, a to właśnie o pieniądze toczy się dziś najcięższy bój.
Związek Powiatów Polskich podkreśla, że poziom dotacji przewidziany na obsługę nowej usługi został drastycznie obniżony względem wcześniejszych ustaleń. Podczas prac legislacyjnych parametry finansowe ulegały systematycznemu pogorszeniu. Pierwotnie zakładano, że w pierwszych latach obowiązywania ustawy samorządy otrzymają 10% puli środków na realizację zadania, jednak w finalnej wersji projektu, która trafiła pod obrady Sejmu, wskaźnik ten spadł do 5,5% w 2027 roku, by docelowo osiągnąć zaledwie 4%. Co więcej, wprowadzono sztywny limit wydatków w wysokości maksymalnie 216 złotych miesięcznie na jedną osobę korzystającą ze wsparcia. W tej kwocie powiaty muszą zmieścić nie tylko koszty operacyjne, ale również wynagrodzenia dla koordynatorów usługi, co zdaniem ZPP jest finansowo nierealne.
Kontrowersje budzi również sposób procedowania zmian. Samorządowcy wskazują, że niekorzystne modyfikacje wprowadzono już po uzyskaniu pozytywnej opinii Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego, co uderza w zaufanie między partnerami. Eksperci Związku Powiatów Polskich zwracają także uwagę na niepokojące zmiany w Ocenie Skutków Regulacji (OSR). Z dokumentu niespodziewanie zniknęły szczegółowe wyliczenia kosztów ponoszonych przez powiaty, podczas gdy bardzo precyzyjnie rozpisano wydatki na nowe etaty w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz w urzędach wojewódzkich. Takie podejście interpretowane jest jako przerzucanie realnego ciężaru finansowego na barki lokalnych budżetów, przy jednoczesnym zabezpieczeniu potrzeb administracji centralnej.
Sytuacja jest tym bardziej napięta, że Minister Finansów Andrzej Domański deklarował wcześniej przeprowadzenie rzetelnej standaryzacji wyceny zadań zleconych. Tymczasem, według relacji ZPP, resort finansów aktywnie dążył do cięć w dotacjach bez przeprowadzenia analizy faktycznych kosztów realizacji usługi asystencji przez powiaty. Obecnie projekt ustawy znajduje się w sejmowej podkomisji, a samorządowcy zapowiadają twardą walkę o przywrócenie mechanizmów waloryzacji wynagrodzeń asystentów oraz adekwatne finansowanie obsługi zadania.
W całym tym polityczno-finansowym sporze najłatwiej zgubić najważniejszą postać: osobę z niepełnosprawnością. Dla niej asystencja nie jest pozycją w budżecie czy „zadaniem zleconym”, ale warunkiem wyjścia z domu, podjęcia pracy czy założenia rodziny. Środowiska osób z niepełnosprawnościami z niepokojem obserwują przepychanki między rządem a samorządem, obawiając się, że niedofinansowany system okaże się niewydolny. Każde osłabienie tej ustawy to w rzeczywistości ograniczenie sprawczości tysięcy ludzi, którzy od lat czekają na system, który będzie ich wspierał, a nie tylko warunkował ich bytowanie. Ostateczny kształt przepisów pokaże, czy państwo rzeczywiście stawia na niezależne życie swoich obywateli, czy jedynie na odhaczenie kolejnego punktu w agendzie legislacyjnej.

