Czy elbląski dworzec kolejowy jest rzeczywiście dostępny dla wszystkich? Podczas gdy PKP PLK twierdzi, że tak, lokalni aktywiści mówią „sprawdzam” i kierują oficjalną skargę do PFRON. Stawką jest zmuszenie kolejowego giganta do montażu wind i podwyższenia peronów, by podróż pociągiem przestała być torem przeszkód.
Mur niemożności na torach
Dla sprawnego pasażera pokonanie schodów prowadzących na perony to rutynowa czynność zajmująca kilkanaście sekund. Jednak dla osób poruszających się na wózkach, seniorów czy rodziców z dziećmi, dworzec w Elblągu staje się barierą nie do przebycia bez pomocy osób trzecich.
Ruch Obywatelski Nowy Elbląg, pod przewodnictwem Mateusza Majkuta, postanowił przerwać ten stan rzeczy i rozpoczął batalię o realną dostępność infrastruktury kolejowej w mieście. Jak podkreślają społecznicy, obecna sytuacja wyklucza znaczną grupę mieszkańców z możliwości swobodnego korzystania z transportu dalekobieżnego.
Spór o definicję dostępności
Początek formalnej drogi o zmiany miał miejsce 24 marca, kiedy to do spółki PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. skierowano wniosek o zapewnienie dostępności architektonicznej. Postulaty były konkretne: montaż wind oraz podwyższenie zbyt niskich peronów, które uniemożliwiają bezpieczne wejście do składów PKP Intercity osobom z ograniczoną mobilnością. Odpowiedź zarządcy infrastruktury była jednak dla strony społecznej zdumiewająca. Kolejarze stwierdzili bowiem, że stacja Elbląg spełnia wymogi dostępności, co wywołało natychmiastową reakcję aktywistów.
Z odpowiedzią PKP PLK kategorycznie się nie zgadzamy. Dostępność to nie przywilej. To prawo do normalnego, bezpiecznego i samodzielnego życia” – argumentują przedstawiciele Nowego Elbląga, wskazując na drastyczny rozdźwięk między oficjalnymi pismami a rzeczywistością, z jaką pasażerowie mierzą się każdego dnia na peronach.
PFRON jako ostatnia instancja
Wobec braku porozumienia z PKP, Nowy Elbląg zdecydował się na krok o dużej sile prawnej. W miniony weekend do Prezesa Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych wpłynęła oficjalna skarga na brak dostępności. Wykorzystano w tym celu przepisy Ustawy o zapewnianiu dostępności, która daje organom nadzorczym potężne narzędzia nacisku na podmioty publiczne i zarządców infrastruktury.
„Ustawa daje Prezesowi PFRON olbrzymią moc – może on w swojej decyzji nakazać zapewnienie dostępności do określonej daty. To niewątpliwie będzie rozstrzygnięcie, na które będzie czekać wielu Elblążan” – wyjaśniają autorzy skargi.
Mechanizm ten ma być batem na opieszałość urzędników i szansą na wymuszenie inwestycji, które od lat były odkładane na boczny tor.
Miasto bez wykluczenia
Dla aktywistów sprawa ma wymiar nie tylko techniczny, ale przede wszystkim ideowy. W złożonej skardze wskazano jasno, że współczesne miasto nie może pozwalać na architektoniczną segregację pasażerów.
Elbląg potrzebuje wind i peronów dostosowanych do potrzeb wszystkich ludzi, niezależnie od ich stopnia sprawności, wieku czy sposobu poruszania się. Walka o dworzec kolejowy w Elblągu to test na to, czy prawo do samodzielności zostanie wreszcie wyegzekwowane od państwowego molocha, jakim jest kolej.

