Szanowni Państwo Strategowie, czcigodni ojcowie narodu, tytani sejmowych mównic i magicy z agencji PR za ciężkie miliony. Wiadomość, o której dzisiaj mówi cała Polska, może być trudniejsza do przełknięcia niż przedwyborcza kiełbasa: możecie już schować te swoje focusy, skomplikowane narracje i „pakiety poglądów”, którymi od lat karmicie Nas – Polaków z gracją rzeźnika. Okazuje się bowiem, że cały ten skostniały teatr, budowany na sformalizowanym dystansie i kunsztownym dzieleniu włosa na czworo, został właśnie zdmuchnięty przez 23-letniego chłopaka z telefonem w ręku.
Z perspektywy socjologicznej – jak zauważa prof. Sanak-Kosmowska – ten młody człowiek po prostu„zdemokratyzował” proces, usuwając z niego to, co dla Was w polityce najważniejsze – nakręcanie wzajemnej wrogości.
To doprawdy fascynujące i, nie ukrywajmy, uroczo kompromitujące dla polskiej klasy politycznej. Przez lata wmawialiście nam, że integracja społeczna to proces żmudny, wymagający ustaw, podkomisji i – oczywiście – stworzenie wyrazistego wroga, w którego należy rzucać błotem, by scalić własny elektorat.
A tu pojawia się niejaki „Łatwogang” i, o zgrozo, robi to „serdecznością”. Czy słyszycie to?
Serdecznością! Słowem, którego w Waszych słownikach nie ma między „subwencją” a „szantażem”
Piotrek zrobił coś niewybaczalnego: podał Polakom rękę zamiast instrukcji obsługi. Ten 23-latek zignorował cały podręcznik cynicznej polityki, w którym obywatel jest tylko cyfrą w tabelce. Zamiast pouczać z pozycji wszechwiedzącego mędrca, postawił na partnerstwo i życzliwość. To błąd kardynalny dla systemu, ale zbawienny dla nas – Polaków. Okazało się, że normalność, jest najbardziej porywającą strategią.
I co się stało? Maszyneria ruszyła. Bez partyjnych struktur, bez partyjnej dyscypliny i bez tego całego ideologicznego kłamstwa, którym tak chętnie meblujecie nam głowy.
Najbardziej bolesne dla Was musi być to, że 23 – latek udowodnił rzecz straszną, że w silnie spolaryzowanym społeczeństwie, to właśnie apolityczność jest najpotężniejszą bronią.
Kiedy Wy budujecie kolejne okopy, on z serdeczności buduje „kulę śnieżną”. Podczas gdy Wy wymagacie od obywatela akceptacji całego „pakietu” (wraz z Waszymi fobiami i uprzedzeniami do współrodaków), on proponuje jeden wspólny cel. Cel Zbiorowy, który rodzi Nadzieję u dzieci, chorych na choroby nowotworowe.
To niemal nieuczciwe, prawda? Jak on śmie omijać te wszystkie „piękne bariery”, które tak starannie wznosiliście przez lata?
Wasze ego. To musi boleć. Widzieć, jak 23-latek generuje zaufanie społeczne, którego nie kupiłyby wszystkie agencje PR w tym kraju razem wzięte. On nie potrzebuje „tuby komunikacyjnej” finansowanej z budżetu państwa – jemu wystarczy autentyczność, na którą algorytmy reagują lepiej niż wyborcy na Wasze obietnice bez pokrycia.
Więc pijcie dalej kawę w swoich gabinetach, analizujcie „tarcia w hierarchiach” i planujcie kolejne „wojny ideologiczne”. Ale pamiętajcie: podczas gdy Wy tkwicie w rutynie i sztuczności, świat właśnie się dowiedział, że do zjednoczenia narodu nie potrzeba mężów stanu w drogich garniturach. Wystarczy 23-letni chłopak, który zamiast dzielić, po prostu zapytał:
„Pomożecie?”. I, co najzabawniejsze, nikt nie musiał mu za to płacić z naszych podatków.
Cóż za wstyd, Panie i Panowie. Cóż za piękny, pouczający wstyd.
Edmund Szwed

