Pracodawcy przeciwni strajkowi nauczycieli

Polska edukacja wymaga głębokiej reformy, a nie bezrefleksyjnego zwiększania wydatków w systemie, który w żaden sposób nie poprawi jakości kształcenia – ocenia Związek Przedsiębiorców i Pracodawców w swoim stanowisku. – Dlatego też sprzeciwiamy się spełnianiu postulatów strajkujących nauczycieli w obecnym kształcie, gdyż nie rozwiązuje to problemów polskiej edukacji – dodaje ZPP.

Stanowisko w sprawie strajku nauczycieli wydał Związek Przedsiębiorców i Pracodawców. „Nie mamy interesariuszy w sektorze oświaty, interesuje nas to wyłącznie jako obywateli i rodziców, ale z rosnącym niepokojem obserwujemy, że właściwie nikt nie jest zainteresowany rozwiązywaniem problemów polskiej edukacji, a cała dyskusja przekształca się w absurdalny spór, czy ktoś jest za PiS, czy też przeciw niemu” – pisze ZPP.

Problemem jest faktyczny czas pracy nauczycieli

Związek przyznaje, że zarobki nauczycieli faktycznie nie należą do najwyższych a przeciętne wynagrodzenie nauczyciela stanowi około 80 procent średniego wynagrodzenia pracującej osoby z wyższym wykształceniem w Polsce. ZPP ocenia, że problemem jest jednak faktyczny czas pracy nauczycieli.

„Mimo, że formalnie etat nauczycielski wynosi 40 godzin tygodniowo, to jego większa część jest trudna do zweryfikowania. Stanowi bowiem czas przygotowania się do lekcji, sprawdzania klasówek, rozmów z rodzicami etc. Trudno przypuszczać, aby ten czas wypełniał cały etat” – uważa ZPP.

Związek przywołuje ranking Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), które wskazują, że polscy nauczyciele w szkole spędzają najmniej czasu spośród wszystkich krajów rozwiniętych ujętych w rankingu.

Według tego opracowania w 2017 roku nauczyciele szkół podstawowych spędzili w pracy 564 godziny, podczas gdy średnia OECD to 777 godzin. Jeszcze mniej nauczyciele pracują w gimnazjach – 478 godzin przy średniej 695 godzin i szkołach średnich 473 godziny przy średniej 647 godzin. Dla porównania między innymi w USA, Chile czy Szkocji nauczyciele pracują ponad 800 godziny w ciągu roku czyli prawie dwa razy więcej niż polscy nauczyciele.

Dlatego – jak pisze ZPP – ze zrozumieniem należy podejść do rządowej propozycji podniesienia wynagrodzeń, która idzie w parze ze zwiększeniem pensum czyli godzin nauczyciela spędzonych „przy tablicy”. Rząd przedstawił strajkującym dwie propozycje: przy podniesieniu pensum do 22 godzin tygodniowo oraz 24 godzin. „To na pewno krok w dobrą stronę, aczkolwiek dalece niewystarczający. Nasz system edukacji bowiem jest niewydajny i nie zmieniła tego likwidacja gimnazjów przeprowadzona przez obecny rząd” – ocenia ZPP.

Związek zwraca uwagę, że propozycje strajkujących idą w kierunku jednolitej podwyżki dla wszystkich nauczycieli, uzależnionej jedynie od osiągniętego przez nich stopnia zawodowego. „W ten sposób nie zadziała jednak pozytywna konkurencja, promująca dobrych nauczycieli, kosztem tych gorszych. Spowoduje to też znaczny wzrost wydatków na edukacje, na którą już dziś wydajemy więcej w stosunku do PKB niż przeciętne kraje Unii Europejskiej” – uważa ZPP.

„W tym wypadku nie widzimy powodów dla których należałoby przeznaczać dodatkowe środki na edukacje z pieniędzy zgromadzonych w funduszu pracy, co proponują pozostałe organizacje pracodawców zrzeszone w Radzie Dialogu Społecznego” – dodaje Związek.

Strajk to w dużej mierze efekt polityki rozdawania pieniędzy

Jak pisze ZPP rząd w dużej mierze „jest ofiarą własnej polityki rozdawnictwa i propagandy oraz arogancji”. „Propozycje środowisk nauczycielskich były znane od września ubiegłego roku i były ignorowane. Obecny strajk to w dużej mierze owoce tej polityki i polityki rozdawania publicznych pieniędzy na cele nie realizujące żadnych istotnych celów społecznych” – ocenia Związek.

Podkreśla przy tym, że zmienić musi się w sposób całościowy system wynagrodzenia nauczycieli oraz że większą autonomię w tym zakresie powinien mieć dyrektor szkoły. Według ZPP obecny sposób opłacania nauczycieli działa antyrozwojowo, gdyż ponad połowa pedagogów osiągnęła najwyższy status – nauczyciela dyplomowanego.

„Brak dalszego awansu, skutkującego możliwością zwiększenia wynagrodzenia może działać demobilizująco. Nie istnieją żadne dodatkowe mechanizmy pozwalające premiować nauczyciela za dobre wyniki uczniów, zaangażowanie w zajęcia pozalekcyjne czy wprowadzania innowacyjnych metod nauczania” – uważa ZPP.

ZPP przypomina, że od dawna postuluje likwidacje Karty Nauczyciela i możliwość odrębnego regulowania zatrudnienia nauczycieli w każdej placówce edukacyjnej.

„Ponadto, jesteśmy zwolennikami wprowadzenia bonów edukacyjnych. Pieniądze przeznaczone na edukację mogłyby wtedy iść za uczniem do szkół wybranych przez jego rodziców. Poprawiłoby to konkurencje między placówkami oświatowymi i wpłynęło na rozwój szkół z korzyścią dla rozwoju osobistego młodych Polaków” – tłumaczy Związek.

źródło: portalsamorzadowy.pl

1 komentarz

  • Myślący Reply

    13 kwietnia 2019 at 07:47

    – W tej chwili jest pięć organizacji reprezentatywnych w Radzie Dialogu Społecznego. Cztery z nich bez żadnych dyskusji wspólnie przedstawiły propozycję. Natomiast Związek Pracodawców i Przedsiębiorców powiedział, że się pod nią nie podpisze, nie podając argumentów. Traktowanie nauczycieli trzeba skokowo zmienić, bo to jest w interesie narodowym. A który wariant podwyżek zostanie zrealizowany, to już tylko zmartwienie rządu, a nie organizacji pracodawców – podsumowuje wiceprezes BCC i wiceprzewodniczący Rady Dialogu Społecznego.

    Więcej na Interia.pl. Tytuł tego artykułu jest więcej niż nadużyciem, skoro 4 z 5 organizacji pracodawców jest „za”.

Napisz komentarz

Login

Welcome! Login in to your account

Remember me Lost your password?

Don't have account. Register

Lost Password

Register